Hej :) Powracam z nową miniaturką, tym razem Blinny. Musicie mi wybaczyć, że taka krótka, ale obiecuję, że następna (Lucmione) będzie już dłuższa. Miłego czytania :)
***
Blaise
Zabini zawsze miał wrażenie, że cała jego egzystencja w Hogwarcie jest tylko
jedną wielką, niesprawiedliwą grą. W tym momencie nienawidził Dracona Malfoya
tak bardzo, że miał ochotę pogrzebać go żywcem w trumnie ze sklątką
tylnowybuchową. Blaise od dawna był szaleńczo zakochany w Ginny Weasley. Cwany
Malfoy doskonale o tym wiedział, więc dziś na śniadaniu ogłosił to wszystkim
Ślizgonom, Gryfonom, Puchonom i Krukonom, słowem cały Hogwart wiedział już, że
chłopak ze Slytherinu zakochał się w Gryfonce, i w dodatku przez wielu
uznawanych za zdrajczynię krwi! Ale za to jaka była piękna! Ile razy
przyłapywał się na patrzeniu na nią podczas kolacji czy śniadania, ile razy
myślał o niej podczas lekcji? Po fatalnym początku dnia postanowił udać się na
Wieżę Astronomiczną w celu uporządkowaniu myśli. Szedł w milczeniu, od czasu do
czasu potykając się o jakiegoś pierwszaka. Kiedy już osiągnął cel swojej
podróży i zdał sobie sprawę, kto tam już był, zaparło mu dech w piersiach. Ginny
Weasley siedziała na schodach Wieży Astronomicznej, pogrążona w myślach
wyglądała jeszcze piękniej niż zazwyczaj. Jej długie rude włosy delikatnie
opadały jej na ramiona. W ręku trzymała różdżkę, którą nerwowo się bawiła. W
pewnym momencie zdała sobie sprawę, że Zabini ją obserwuje i, ku jego
zaskoczeniu, pomachała mu i gestem pokazała mu, żeby usiadł obok niej.
-Cześć.
-Cześć.
Blaise
nie był pewien czy rudowłosa sobie z niego żartuje czy nie, jednak nie mógł
narzekać na fakt, że kilka minut później rozmawiali jak przyjaciele, którzy
znają się od kilku lat. Ginny opowiadała mu o trudnych relacjach z braćmi,
problemach w nauce i nieciekawym związku z Potterem, on zaś mógł wyżalić jej
się z odwiecznego konfliktu z Malfoyem i kłótniach z rodzicami. Gryfonka
pozwoliła mu się wyżalić i wyrzucić z siebie coś, co ciążyło mu na sercu od
bardzo dawna. Nawet nie zauważył, kiedy nastał wieczór. Ginny chyba też to
dostrzegła, bo powiedziała:
-Mogę
cię o coś poprosić?
-Oczywiście-
Odpowiedział.
-Uczyń
mnie szczęśliwą, Blaise.
Po
czym złapała go za ręce i pocałowała w usta, a on był tak zdziwiony i
oszołomiony, że nie miał siły protestować.