Witam was na Opowieściach z Hogwartu! Będą się tu okazywały opowiadania tzw. fanfiction potterowskie mojego autorstwa. Spis wszystkich opowiadań możecie znaleźć w "Księgach Zakazanych", z kolei w "Sowiarni" możecie reklamować swoje blogi oraz dawać propozycje na nowe miniaturki. Przed wami pierwsza z nich, zatytuowana "Nikt ważny". Miłego czytania!
***
Ginny zawsze zastanawiała się,
jak Draco może wstawać tak wcześnie, podczas gdy ona mogłaby z ochotą spać do
południa. Zawsze, kiedy budziła się rankiem, jego już nie było. Raz, kiedy ją
niechcący obudził, z ciekawości spojrzała na zegarek, który wskazywał piątą
trzydzieści. Było tak odkąd pamiętała, czyli od kiedy została jego żoną. Któregoś
ranka wbrew sobie wstała kilka godzin wcześniej niż zwykle. Spodziewała się, że
spotka go w kuchni, bo przecież pracę zaczynał po południu. Myliła się.
Wrócił o dziewiątej dziesięć.
Zdziwił się, kiedy zobaczył ją siedzącą przy stole w kuchni, bawiącą się
różdżką. Zdenerwowaną i rozdrażnioną. Obok niej na stole leżał kubek z herbatą.
Zdjął buty i usiadł koło niej.
-Gdzie byłeś?- zapytała,
wpatrując się w swoją herbatę.
-Na spacerze.- Odpowiedział,
nawet nie mrugając.
Uśmiechnęła się.
-Zawsze to robisz rankiem?
-Tak.
Przez kilka minut siedzieli w
milczeniu tylko okazjonalnie wymieniając spojrzenia, gdy nagle zapytała:
-Towarzyszył ci ktoś?
Odpowiedział szybko, bez
zastanowienia:
-Nikt ważny.
Resztę dnia spędzili w
milczeniu.
***
Ksenofilius wiedział, że Luna
nigdy nie wychodziła z domu w innych celach niż łowienie plumpków lub
podziwianie chrapaków krętorogich, toteż zdziwiło go, kiedy nagle oznajmiła mu
ni z tego ni z owego, że idzie się z kimś spotkać. Wyglądała inaczej, wręcz jak
nie Luna. Jasne włosy spięła w kucyk, w miejsce naszyjnika z kapsli po piwie
kremowym założyła wisiorek z perłami, prezent od niego na piętnaste urodziny. Na
sobie miała ciemną, letnią sukienkę z falbanką. Wyszła bez pożegnania.
Wróciła po kilku godzinach, w podskokach
przechodząc przez korytarz. Po chwili siedziała już w pokoju, uśmiechnięta od
ucha do ucha.
-Gdzie byłaś? – Zapytał
Ksenofilius wchodząc do pokoju.
-Szukałam ględatków
niepospolitych. O tej porze roku aż roi się od nich w lesie za domem.
-Rozumiem. Mówiłaś, że się z
kimś spotkałaś. Kto to był?
Luna popatrzyła przed siebie
rozmarzonym wzrokiem. Po chwili tak samo marzycielskim głosem odpowiedziała:
-Ach, nikt ważny.
Więcej o tym nie rozmawiali.
***
Kiedy Hermiona Snape spytała
swojego męża, dlaczego w piątkowy wieczór zostawia ją samą, podczas gdy on
wychodził gdzieś ubrany w swój najelegantszy garnitur, ten zbagatelizował
sprawę twierdząc, że jedzie do Hogwartu na spotkanie z dyrektorem. Takie
zachowanie bardzo ją zdziwiło, ponieważ Severus był człowiekiem bardzo
dokładnym, a o wszystkim informował ją wcześniej. Postanowiła jednak być dobrą,
wyrozumiałą żoną i nie robić mu z tego powodu scen.
-Hermiono, czy ja kiedykolwiek
cię oszukałem? Muszę pilnie spotkać się z dyrektorem. Widzisz, nauczyciel eliksirów
jest obecnie niedostępny, więc szukają kogoś na zastępstwo. Jadę tam, żeby im
dyskretnie odmówić.
Roześmiała się, wyobrażając
sobie w jak bardzo „dyskretny” sposób jej mąż próbuje odmówić przyjęcia posady
nauczyciela eliksirów.
-Wierzę ci. Jedź już, bo
spóźnisz się na Express Hogwart.
Pocałowała go w usta na
pożegnanie.
-Kocham cię, Hermiono.
-Ja ciebie też. Będzie ci ktoś
towarzyszył w podróży?-Zapytała go, kiedy był już w drzwiach.
-Nikt ważny, naprawdę. Muszę
już lecieć, do zobaczenia.- I wyszedł zostawiając ją samą z mętlikiem w głowie.
Fajna miniaturka :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następną :)
36 yrs old Executive Secretary Thomasina Kesey, hailing from Victoria enjoys watching movies like Death at a Funeral and Gaming. Took a trip to Historic Centre of Guimarães and drives a Z8. dlaczego nie sprobowac tutaj
OdpowiedzUsuń